Na co dzień pomaga, dziś potrzebuje pomocy (galeria, wideo)

0
-Reklama 3-
-Reklama 4-

O Patrycji Czarny pisaliśmy już na łamach „Gazety Radio Września” – zaoferowała wtedy na aukcji charytatywnej wykonanie profesjonalnej sesji zdjęciowej, z której zysk został przeznaczony na podopiecznych Fabryki Mruczenia, a następnie zwielokrotniła tę nagrodę – zamiast jednej sesji zorganizowała trzy. Wszystko, by jak najbardziej pomóc bezdomnym kotom. Dziś to ona potrzebuje naszej pomocy.

Patrycja ma 30 lat, samotnie wychowuje ośmioletnią Amelkę. Jej córka ma zaledwie dwa lata więcej niż jej diagnoza – stwardnienie rozsiane.

– Ludzie kojarzą stwardnienie rozsiane z chorobą nóg, a to jest choroba mózgu, ośrodkowego układu nerwowego – tam właśnie dzieją się te wszystkie złe rzeczy. Uszkodzenia układu nerwowego powodują duże zmiany – nie tylko problemy z chodzeniem i niedowład, ale też problemy ze wzrokiem, z pamięcią. Często mam wrażenie, że zapominam słów. Jest też duży ból – tego nie widać, ale codziennie borykam się z naprawdę silnym bólem, musiałam się po prostu do niego przyzwyczaić.

Gdy Patrycja usłyszała diagnozę, nie była w szoku – pomyślała po prostu, że jest młoda i silna, więc da radę. Że wszystko będzie ok. Niestety, coraz częściej nie jest.

– Są momenty, kiedy jest bardzo źle. Ta choroba polega na rzutach i remisji, więc mój stan się zmienia, ale każdy taki rzut uszkadza mózg, więc znoszę je coraz gorzej.

W tej chwili jest średnio – Patrycja chodzi tylko o kuli. Był jednak moment, gdzie potrzebowała dwóch.

– Czuję się młodo, chciałabym tak wiele robić w życiu, a moje ciało jest tak słabe. Potrzebuję pomocy – apeluje Patrycja Czarny w internetowej zbiórce.

Długo walczyła ze sobą, czy tę prośbę opublikować – przywykła do tego, że radzi sobie sama. Odważyła się pod koniec lutego. Od tego czasu udało jej się zebrać ponad 10 tys. zł, ale w perspektywie jej choroby to kropla w morzu potrzeb.

– Dostałam się do programu leczenia lekami refundowanymi przez NFZ, ale mi zaszkodziły. Lista ich skutków ubocznych jest ogromna i właściwie wszystkie u mnie wystąpiły. Są lepsze leki, ale one nie są refundowne – wyjaśnia.

Dawka zalecona przez lekarza, który prowadzi Patrycję, to koszt ok. 2 tys. zł miesięcznie. To astronomiczna suma dla samotnej matki. Patrycja pracuje w księgowości i dorabia fotografią, prowadząc Rude Nastroje. Uzbierana do tej pory kwota wystarczy na niecałe pół roku. A przed Patrycją całe życie, tak samo przed jej córką.

– Chciałabym, żeby mama była zdrowa, ale wiem, że na razie to się nie spełni, niestety… – mówi cicho Amelka i zaraz dodaje: – Mama jest kochana! Bardzo miła, kocha zwierzęta, ale to chyba wszyscy już zauważyli.

Wspomniane leki nie są w stanie wyleczyć stwardnienia rozsianego – takie nie istnieją. Mogłyby jednak znacząco zwiększyć komfort życia Patrycji, przede wszystkim – ograniczyć ból.

W nagłośnienie zbiórki zaangażowała się Magdalena Kapatka, absolwentka Technikum Weterynaryjnego we Wrześni i wolontariuszka Fabryki Mruczenia. Patrycję poznała właśnie dzięki akcjom charytatywnym. To ona wygrała akcję charytatywną, w której do wylicytowania była sesja fotograficzna. Tak się poznały i zaprzyjaźniły – połączyła je miłość do zwierząt.

– Patrycja jest przemiłą osobą, bardzo ciepłą, która nigdy nie odmawia nikomu pomocy. Wspiera nas systematycznie, tworzy dom tymczasowy dla naszych kotów, robi też piękne zdjęcia, które pomagają im w znalezieniu domów. Niestety zmaga się z podstępną chorobą, która nie pozwala jej normalnie funkcjonować. Myślę, że osoba, która nie odmówiła pomocy ani innemu człowiekowi ani psu, ani kotu, zasługuje na okazanie odrobiny serca. Proszę was, byście pomogli nam zebrać pieniądze dla Patrycji, pomogi jej poczuć się lepiej i stanąć na nogi – apeluje Magdalena.

Wesprzeć Patrycję Czarny możecie tutaj, wpłacając dowolną kwotę. Możecie też nagłośnić ten apel. (ATG)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

-Reklama 5-

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o